|
|
czwartek, 11 grudnia 2008
Szał
Szału zakupów ciąg dalszy. Tyle, że tłok i kolejki zawsze mnie przerażają odkąd wylądowałem na dwóch kółkach. Giniesz w tłumie wszyscy patrzą na ciebie z góry jak babcia w tramwaju kiedy chce żeby ktoś jej ustąpił miejsca. Trzeba się przeciskać przemykać nie zawsze można się zmieścić w alejkach. Dlatego ze zgrozą myślę o tym weekendzie kiedy mam plan dokończyć wszystkie jak to mówi moja matka sprawunki. Mimo wind itp. jakoś nie cieszy mnie wizja centrum handlowego. Wolałbym spędzić ten dzień z Lubą śpiąc do późna, ale cóż święta raz do roku to trzeba się postarać, żeby jakoś się odwdzięczyć za te super pierogi z kapustą i grzybami i karpia w pomidorach. Dlatego póki co wieczorami zamierzam zbierać siły na sobotnią wyprawę tkwiąc przy telewizorze. W końcu trzeba zrobić przegląd telenowel i najlepszych show w naszej telewizji. Swoją drogą wśród tych programów to cały czas bawią mnie programy Majewskiego. Człowiek ma głowę pełną pomysłów, czasem dziwnych, ale zawsze śmieje się jak dziecko. No może czasem jest zbyt chamski, ale kto n ie jest :)
wtorek, 02 grudnia 2008
Mikołaje i inne takie
Ciągle jeszcze nie mogę uchwycić tego momentu kiedy na ulicę wjeżdżają te wszystkie dekoracje i z każdej wystawy macha do nas gruby, rubaszny Mikołaj. Co roku wydaje mi się, że jest to jakaś zorganizowana akcja kiedy wszyscy sprzedawcy wystawiają swoje ozdóbki w witryny. No i jak by na to nie patrzyć świąteczny nastrój w pełni, a w stacjach radiowych króluje nieśmiertelne Wham z Last Christmas. A już za kilka dni mikołajki, a ja nie wiem co kupić Lubej. Pomysł kumpla żeby przewiązać się kokardką po dłuższym namyśle odrzuciłem. Czas ucieka i nie wiem. Jeszcze nie za późno żeby zamówić coś z allegro. Jestem otwarty na sugestie, ale chyba skończy się na perfumach. To chyba prezent w dobrym stylu. Rzecz jasna nie będą to perfumy z bazarku. Szkoda tylko że nie mam kominka bo można by zrobić romantyczny wieczór mikołajkowy. A wszystkim życzę żeby Mikołaj o nich nie zapomniał ;)
niedziela, 23 listopada 2008
Echa bloga
Już od jakiegoś czasu tutaj piszę i jestem mile zaskoczony tym co dzieje się w internecie. Przejżałem sporo bardzo ciekawych, bardzo osobistych blogów. Czytałem równie sporo na forach gdzie ludzie piszą o problemach i radościach. Mało chamstwa, a dużo (uwaga trudne słowo:) empatii. Bardzo fajnie, że dla niektórych osób to co ja pisałem było czymś wartościowym. Tak ogólnie podziękuje za maile z pochwałami. Poważnie się ucieszyłem. Jestem teraz trochę przeziębiony, ale wypiłem sobie jakiś fervex i teraz siedzę pod kocykiem i piszę to co mi przyjdzie do głowy :) W skrzynce znalazłem nawet takie maile, które wyraźnie prosiły o poradę. Trochę się zdziwiłem, zwłaszcza jak dostałem pytanie o przepis po tym jak napisałem o nim na blogu :) ale bye też tematy poważniejsze bardziej osobiste. Jeden z czytelników rozszyfrował mój wpis z gdzie napisałem, że lekarz przepisał mi maxigre i pytał się o sprawy intymne. Swoją drogą mam nadzieje, że na coś się przydałem. Kłopoty z seksem mogą spotkać każdego, a nie warto chować głowy w piasek. Nie było tych maili znowu tak wiele ale i tak to było miłe. Za oknem plucha pewnie nie tylko kicham i prycham więc ciepło pozdrawiam wszystkich:)
wtorek, 18 listopada 2008
Raz na wojskowo
Kurcze równo tydzień temu we wtorek przez Warszawę przetoczyła się wielka, ciężka parada. Tak sobie pomyślałem rocznica ładna, cyfra okrągła. Wiele osób oddało życie za kraj, więc czy najlepszym pomysłem jest demonstrowanie broni. Budowanie patriotyzmu na kulcie siły. Nie jestem jakimś pacyfistą przesadnym. Nie bardzo wiedziałem co myśleć o wojnie w Iraku. Tyle tylko świętowanie z bronią w ręku jakoś mnie odstręczyło. Ułani na koniach ok, to tradycja, ale czołgi? Ja sam jakoś się wykręciłem od wojska. Wtedy jeszcze nie miałem moich dwóch kółek, więc podpadałem pod pobór. Nie byłbym jakiś strasznie przybity gdybym musiał odsłużyć swoje, ale jakoś nie do końca mi się to uśmiechało :) więc tak sobie myśle że to dobrze, że się kończy pobór. Chłopaki już nie będą musieli kombinować żeby nie iść w kamasze. Mam nadzieje, że nie zmniejszy to wskaźników osób zdających na studia :) Zobaczymy co się będzie działo za rok 11 listopada. Może nie będzie już tyle prezentowania armii a więcej kolorowych pochodów, takich co bardziej się dzieciakom spodobają. Ja osobiście coraz bardziej przekonuje się do może lekko naiwnego, ale za to bardzo fajnego hasła "make love not war" No nic kończe poważne tematy i wracam do moich a kuku (aż się wstyd przyznać ale jakoś się uzależniłem od żelków:))
poniedziałek, 03 listopada 2008
Jesienna depresja
Pomyślicie sobie pewnie, że jednak znowu coś poszło nie tak, ale nie. Wszystko jest bardzo ok. Trochę się zatopiłem w mojej kobiecie i przez dłuższy czas nie myślałem o blogu. Już prawie stal się dla mnie takim miejscem do wylewania żalów, a tego jak najbardziej chciałem uniknąć. Skoro ja mogę nie mieć jesiennej depresji to również wy możecie powalczyć. Dla zjesiennodepresjonowanych kilka rad Marka: - Baraszkowanie (zawsze się sprawdza)
- Grzane piwko
- Baraszkowanie
- Głupia komedia
- Baraszkowanie
- Więcej grzanego piwka
Ostatni punkt dla tych co bardziej odpornych :)
wtorek, 21 października 2008
Luba
Jejku obiecałem napisać coś więcej, ale nie wiem od czego zacząć. Luba to jest kobieta mojego życia. Wcześniej tak nie miałem. Bywało ok ale nie tak. Nie chce mieszać jej prywatności w moje sieciowe wypociny więc nie napiszę wszystkiego. Widziałem ostatnio jeden z seriali komediowych gdzie dziewczyna po przeczytaniu wpisów na jej temat wyrzuciła z mieszkania gościa z całym dobytkiem, a nie dodałem, że wpisy były bogato ilustrowane ;) Ogólnie serial bardzo fajny The Big Bang Theory. Ostatnio zdarza mi się często oglądać krótkie seriale komediowe z zachodu. To fajny sposób na rozrywkę i zawsze można zmieścić 20 minutowy odcinek chociażby obcinając paznokcie :) Ha i tak jakoś zboczyłem z tematu. Prawda jest taka, że Luba jest najlepsza... spytam jej czy mogę ją trochę bardziej opisać, żeby nie było jak w serialu :) Tak więc obiecuje niedługo obszerniejszy profil psychologiczny.
wtorek, 14 października 2008
Po weekendowo
Hmm nie prowadzę bloga 18 + więc tylko pokrótce wspomne, że weekend się udał :) Było wszystko co być powinno i co najważniejsze żadnych kłótni. Chwila szczerości bo w sumie zachowywałem się jak gówniarz. Pisałem o tym, że trzeba być twardym- chociaż to złe słowo... i stawiać czoła wszystkim problemom, a sam się schowałem w skorupie przed kobietą i jeszcze na nią zrzucałem winę. Nie wiem czy jesteście świadomi ale urazy jak moje mogą powodować różne problemy. No i z jednym z nich nie do końca sobie radziłem, ale przeczytałem gdzieś w sieci, że często to nic takiego i trzeba się skonsultować z lekarzem. Ze strony lekarza wszystko poszło szybko. Przepisał mi receptę na maxigre mówiąc, że na ogół pomaga. Dobrze zrzucić taki sekrecik z siebie i mieć w końcu wszystko poukładane. Kurcze trochę tu wywlekam ale uświadomiłem sobie, że takie fochowanie na cały świat może popsuć wiele relacji, a czasem trzeba trochę pokonać wstyd. To taka mała moja refleksja. Haa a z innych rzeczy, jeśli się wrzuci wszystkie owoce pokrojone razem do miski wychodzi fajny deser :) To tak żeby trochę podzielić się moim fartem, że poznałem wyrozumiałą kobietę, a wam jak minął weekend?
środa, 08 października 2008
O tych co leczą ludzi
Rozmawiałem niedawno ze znajomymi. Zeszło na temat lekarzy. I oczywiście poszło, że lekarze to, że tamto, że wszyscy płacą z podatków na ich studia. Nie wspomnę o temacie korupcji bo z tego to by był oddzielny wpis. Kurcze i wyszła polska mentalność. Czyli nic nie robimy tylko narzekamy. Swoją drogą ja też narzekam, że inni narzekają :) Więc cos chyba w tym jest. No ale wracając do lekarzy wjechałem znajomym, że miałem dużo do czynienia z lekarzami i raczej myślę o nich dobrze. Nie można ustawić wszystkich w rządku. Służbę zdrowia mamy zadłużoną, ale lekarzy mamy ok. Niedawno też byłem u specjalisty. Nigdy jakoś nie lubię wizyt w gabinetach, ale ten pogadał ze mną po ludzku przepisał lek ogólnie bardzo w porządku. Tak więc kłóciłem się o dobre imię lekarzy, a ja jak już się uwezmę to muszę przekonać wszystkich żeby przyznali, że nie do końca jest tak jak sobie mówią. Jak nie mam racji też tak robię :) To silniejsze ode mnie. AAAAA i w weekend widzę się ... z ... wiadomo kim :) ale csiii nie chce zapeszać
poniedziałek, 29 września 2008
Ptaszki i pszczółki
Kurcze nie chciałbym przesadzać za bardzo bo w końcu nie prowadzę bloga dla dorosłych :) ale w końcu sfera życia ważna w życiu każdego człowieka. A ostatnio przeczytałem taki tekst co to niby niepełnosprawnym się nie należy... Szał mnie dziki wziął skąd się tacy ludzie biorą. Dlatego postanowiłem trochę pogrzebać kijem w mrowisku. Nie będę pisał o wszystkich możliwych kłopotach, ale skupię się na spojrzeniu z własnej perspektywy. Człowiek na wózku ma z góry przerąbane. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że kiedy chciałbym zagadać i rzucić jakiś fajny tekst jak za dawnych lat wcale nie gryzę się w język. Tylko potem czasami żal bo jestem traktowany z przymrużeniem oka jak staruszek, który rzuca żart na widok młodej dziewczyny. Taka czasem się do niego uśmiechnie bo w końcu co tam... :) Ale dla mnie to straszne ląduje znowu twardo na ziemi... Tak nawiasem pomyślcie czasem żeby nie pędzić w polityczną poprawność w przymilaniu się niepełnosprawnemu. Poprzeczka stoi tak samo wysoko. Jak ktoś jest ok to traktujesz go ok, a jak nie to nie. Do takiego rozpieszczania można się przyzwyczaić, a odzwyczaić trudno i potem można wyrządzić komuś z otoczenia krzywdę ot tak. P. S. Tak naprawdę to nigdy nie wiedziałem o co chodzi z tymi ptaszkami i pszczółkami.
wtorek, 23 września 2008
Spotkanie
Fajnie idzie gotowanie, ale nie z moją mamą. Ona ciągle chce robić wszystko za mnie. Wiem, że chce dobrze, ale nic tak mnie nie denerwuje jak ktoś chce mnie wyręczać. Dla niej to zwyczajne, że dba o mnie, ale w mojej sytuacji to dla mnie ma podwójne dno. Nic nie mogę zrobić, wyrzuciłem jej, że traktuje mnie jak kalekę, a jak sobie zdałem sprawę z bzdurności tego co powiedziałem trzasnąłem drzwiami. Tak nawiasem na wózku wymaga to większej złości. Tak więc wkurzony dałem się wyciągnąć do pubu. No i oczywiście... znajomi, znajomych, znajomi znajomych. Ona też tam była. Nie było sensu się wycofywać, chociaż mam jakieś wyrzuty i ogólnie wolałbym się przed nią schować. Pogadaliśmy. Pogadaliśmy całkiem fajne, jak starzy kumple. To był miły wieczór bardzo. Jutro zadzwonię do mamy :)
|